Strachopolis, miasto regularnie, bo raz w
miesiącu, nawiedzane przez kataklizmy - od wiewiórek mutantów po deszcz
ognistych meteorytów - i najeżdżane dosyć często przez Marsjan. W jego
trzewiach czujnie śpi nieodgadniona magia, a ulice i podziemia zamieszkują
potwory (głównie takie, które poddano resocjalizacji). Niestety nie brakuje
tutaj także takich, które ukrywając się w ludzkiej skórze (a tych z wiadomych
przyczyn resocjalizacji się nie poddaje). Poza tym, jak na szanujące się
miasto-katastrofę przystało i to ma swoje sekrety. Nie bez powodu jest więc
labiryntem, który nie lubi wypuszczać raz złapanej zdobyczy. Czyż nie jest to
idealne miejsce na przeżycie przygody życia? Jeśli tylko macie na taką ochotę:
zapraszam do lektury.
